Był ktoś może na tym w kinie? Bo zastanawiam sie czy iść zobaczyć to na srebrnym ekranie, czy sobie darowac i poczekac na wersje na kineskop. Czy jest to film w stylu 2 i 3 Matrixa - zajeb*** efekty i nic wiecej, czy może nas jednak bracia Wachowscy czymś zaskoczą?
V jak Vendetta - czy warto?
imdb.com > V for Vendetta > ocena 8.2?! > I ja jeszcze tego filmu nie widziałem????
edit jakby ktoś nie zczaił: tak idź, bo zapowiada się miodnie
bylem na tym filmie w kinie jakies 3 tygodnie temu - polecam !
Bardzo przypadly mi do gustu te jakze dlugie monologi ’’V’’ - naprawde panowie od matrixa przyjemnie mne rozczarowali :)
Champions aren’t made in the gyms. Champions are made from something they have deep inside them; a desire, a dream, a vision. They have to have the late minute stamina, they have to be a little faster, they have to have the SKILL and the WILL. But the WILL must be stronger than the skill
film moim zdaniem bardzo dobry, ale... uprzedzam tych, ktorzy ida obejrzec multum walk i efektow specjalnych, ze to nie jest czkawka po matrixach (oczywiscie, walki sa, ale to na palcach jednej reki mozna policzyc). wachowscy to przede wszystkim scenarzysci (script napisali jeszcze przed matrixem) i producenci tego filmu, rezyserowali kilka scen. ten film to przede wszystkim dobre dialogi i poruszanie tematow politycznych, a konkretniej totalitaryzmu.
w ogole to polecam najpierw sie zapoznac z komiksem alana moore’a, ktory to jest zdecydwoanie lepszy imho.
Roses are FF0000,
violets are 6600FF,
all of my base are belong to you!
pomijajc fakt ze szata graficzna w tym komiksie budzi
skojarzenia ze zbikiem czy kapitanem klosem :}
halski napisał:
pomijajc fakt ze szata graficzna w tym komiksie budzi
skojarzenia ze zbikiem czy kapitanem klosem :}
’the watchmen’ (pl. strażnicy) wygląda jeszcze lepiej, a uważany za jeden z najlepszych komiksów w historii ;)
Roses are FF0000,
violets are 6600FF,
all of my base are belong to you!
Ja sie na ten film jaram od dawien dawna po kilka razy dziennie przy uzyciu trailera :D
Oto co powiedzial mi o nim kumpel, po tym jak obejrzal go w kinie (gosc jest fanem LOSTa, Matrixa i rasowym StarWarsowcem i ogolnie interesuje sie kinem, choc za ekranizacjami komiksow nie przepada):
Yoshiki (13-04-2006 22:56)
zmianiajac temat V for Vendetta był rewelacyjny
Yoshiki (13-04-2006 22:56)
lepszy od King Konga i SW III
Yoshiki (13-04-2006 22:56)
lepszy od Matrixa 2 i 3
Yoshiki (13-04-2006 22:56)
masakra a finałowa scena zpiera dech
A ship in the harbor is safe,
but that is not what ships are built for.
Ja tu zajrzałem, przeczytać długi wywód Sh1eldeR’a - a tu ZONK.
Tak co do pewności, tam chyba miało być LOTR a nie LOST? Chyba że kolega lubi serial LOST - sam mam cały sezon pierwszy i 17 odcinków drugiego na DVD. Zresztą nic nie przebije SG1 - 8 sezonów w półtora miesiąca obejrzane i zaczynam teraz SGA ogladać.
Powracając do tematu, jak znajdę dobrą jakość na necie, to ściągne i zrecenzuję film, który jakoś przywodzi mi na myśl SinCity. Pewnie chodzi o komiksowy klimat - zresztą podobne do Batmana najnowszego... Zapowiada się dobrze, ja się jaram trailerami na movies.yahoo.com - tam tego więcej jest =)
Wreszcie widzialem - nie wytrzymalem do czasu, az moje koninskie kino wyswietli ten film :( i skorzystalem z kina domowego. Podpialem PC i wrzucilem wersje kinowa (:( #2).
Film po prostu zajebisty. Od razu stal sie jednym z moich ulubionych filmow. Fabula swietna, miejscami bardzo zaskakujaca (i szokujaca). Sekwencje walki oryginalne, dobre i nie umieszczone wszedzie, gdzie sie da, tylko tam, gdzie trzeba. Postac V znakomicie nakreslona, jego charakter, charyzma, tajemniczosc i inteligencja (ba! geniusz!) wrecz porazaly. Szacunek dla Weavinga za brawurowa gre w masce - praktycznie samym glosem i bardzo subtelnymi gestami - Hugo na pewno podskoczyl u mnie w rankingu o pare oczek i jest juz w scislej czolowce. Natalie Portman tez dobrze zagrala, o wiele lepiej niz np. w ostatnich Gwiezdnych Wojnach. Klimat Londynu przyszlosci bardzo mi sie podobal - wszystko bylo pokazane niezwykle wyraziscie, ale realistycznie: nic nie wydawalo sie nienaturalnie przerysowane, swiat byl bardzo prawdziwy.
Z pewnoscia to nie jest tani (w sensie wartosci metafizycznej ;), a nie kosztow ), Hollywoodzki film z totalnym happy endem na koncu i romantycznym watkiem z jakas sexy panienka, w kulminacyjnym momencie zdejmujaca z glownej postaci maske i calujaca ja namietnie. Takich rzeczy tu nie uswiadczycie. Przygotujcie sie natomiast na glebokie przeslanie, mnostwo zapadajacych w pamiec monologow (niesamowite - lingwistycznie i znaczeniowo - wyjasnienie "V", cytaty m.in. z Fausta) swietna gre aktorska i efekty specjalne (te jednak uzyte bardzo oszczednie). Przede wszystkim badzcie jednak gotowi na uswiadczenie porazajacego i urzekajacego zarazem geniuszu V - sposob, w jaki przemyslal wszystkie akcje z filmu jest nie do opisania. Cala fabula to jedna wielka ukladanka zmierzajaca do wybuchowego finalu, ktory pomimo ze nie jest 100% happy endem, pozostawia widza w dobrym nastroju.
Zapewne rowniez dlatego, ze te 2 godziny spedzone przy filmie po prostu nie da sie uznac za czas stracony, jesli tylko nie boicie sie troche glebszych filmow. Nie oznacza to jednak nudy - w zadnym wypadku! Akcja jest niezwykle wartka, przez pierwsze pol godziny ciezko mi sie bylo przyzwyczaic i nadazyc za tym wszystkim.
Bardzo polecam - lepszych filmow praktycznie nie widzialem (to top 10 zdecydowanie), na pewno pojde do kina przynajmniej raz i sprobuje zdobyc lepsza kopie na uzytek domowy.
A ship in the harbor is safe,
but that is not what ships are built for.
Jestem świeżo po obejrzeniu :). Film rewela :D nie wyobrażałem sobie nawet ,że wśród tych wszystkich gniotów jakie pojawiły się w 2006 (bo nie kojarze żadnego spoko filmu) pojawi się ten bo jest poprostu boski :]. Wsumie to zalicze go do moich ulubionych filmów bez większego namysłu :] 10/10. Polecam ;] !!
