ORG

quake.net.pl » Polskie Centrum Quake od 1998 roku



Yac: Quake przede wszystkim nauczył mnie ogromnej pokory

wto, 05 kwiecień 2011 09:48:01 | Autor: _Vh

Yac
yac





imię i nazwisko: Jacek Panów
urodzony: 1986
klan: foo
ulubiona mapa:
cpm4
ulubiona broń:
rocket launcher
ulubiony gracz (wszeczasów):
fox
ulubiony gracz obecnie:
rapha
Największe osiągnięcie:

1 miejsce Lancraft 2009 TDM






Jak długo zajęło Ci dojście do takiego poziomu gry w Quake’a 3, który pozwolił Ci na powołanie do do Pol-Teamu B? Co sprawiło, że wziąłeś się na poważnie za rozwijanie umiejętności w Quake’u?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo przez pierwszych parę lat grałem w quake’a będąc ukierunkowany na zabawę i rozrywkę. Nawet, jeśli zależało mi na tym, żeby być lepszym to nie miałem na to konkretnego planu i metodologii działania. Powołanie do POL-B wzięło się stąd, że scena była wtedy w rozsypce i byłem jednym z niewielu aktywnych graczy, którzy nie wracali po przerwie do gry. Rok bezmyślnego tłuczenia na Asterach dał mi duża przewagę aimową i umiejętność zadbania o siebie w trakcie meczu, co na pickupach jest natualnym instynktem. Z tym bagażem warsztatowym założyliśmy [M]ańkiem klan foo i to właśnie on ukierunkował odpowiednio moją pickupowo-frywolną agresję na bardziej analityczne tory, które pozwoliły mi rozwinąć skrzydła i przejść draft do POL-B. Niemniej pomimo przewagi rocznego obycia z grą daleko mi było do dwóch doświadczonych TDM-owców w naszym teamie. Zwłaszcza Kertal był wtedy w znakomitej formie i na moje oko to był okres, kiedy był najlepszym TDM-owcem w Europie. Grał lepiej nawet od foxa w tym turnieju (np. na dm6 wtedy Szwedzi mieli 3 na railu/moście i fox nażarty na RA) i granie u jego boku wprawiało mnie trochę w kompleksy :D



Możesz nam przybliżyć historię wyjazdu z Hoolsami na Lancraft do Czech? Jacy są chuligani prywatnie?


Chłopakom brakowało czwartego do gry i zgłosili się któregoś razu do mnie na IRC-u. Nie miałem żadnych planów na weekend majowy tego roku, a ze Śląska do Rymarova nie miałem długiej trasy. Spotkaliśmy się już na dzień przed napisami – jak na quake’owców przystało – w hotelu Excellent! Ekipa z Ostródy to bardzo silne (:D) indywidualności i można z z nimi pogadać na bardzo ciekawe tematy. Chłopaki to jedne z niewielu osób na scenie, którzy będąc jednocześnie tak związani z Q3 mają do niego ogromny dystans i lightowe podejście. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczymy się przy okazji jakiegoś zlotu.

Nie próbowałeś swoich sił na poważnie w innych trybach? Duel albo CTF również potrafią dostarczyć sporo wrażeń i na pewno jest z kim trenować.



Jeden i drugi tryb nie dawał mi nigdy tyle przyjemności, co TDM. Dużo swojego czasu grałem wraz z sabem 2v2, który znacząco różni się od 4v4 i jest także moim ulubionym trybem rozgrywki. CTF nie ma takiej elastyczności w moich oczach i odgrywamy tam po prostu przypisane role na pozycjach, duel zaś nie odpowiadał mi pod względem proporcji akcji, strzelania i fragowania wobec gry taktyczno-umysłowej.





Yac z hoolsami po zwycięstwie w Czechach.




Quake to był lajfstajl, czy hobby? Jak jest z pokerem?

Jedno i drugie określenie nie oddają mojego podejścia. Myślę, że Quake przez wiele lat był po prostu moją pasją. Nie oddychałem nim nigdy na co dzień, więc nie może być lifestylem, ale poświęcałem na niego zbyt wiele czasu, energii życiowej i zaineresowania by zepchnąć go do kategorii zwykłego hobby. Poker jest również moją pasją i nigdy nie stanie się sposobem na życie (tj. jest źródłem dochodu, ale nie wartościuje moich rzeczy w życiu, ani nigdy nie przedłożę go nad ważniejsze aspekty mojego życia). 



Wolałbyś, żeby Twoje dziecko grało w Quake’a czy w pokera?

Hah, ciekawe pytanie. Przede wszystkim chciałbym, żeby moje dziecko robiło to, co mu daje radość, satysfakcję i jest źródłem pasji. Gdybym miał jednak wybierać pomiędzy pokerem, a quakiem to wybrałbym pokera. Przede wszystkim dlatego, że jest znacznie bardziej uniwersalny w przełożeniu na życie codzienne – ale uczy przede wszystkim dystansu do pieniądze i dzisejszej konsumpcyjnej rzeczywistości, gdzie ludzie definiują własną osobę przez przedmioty, które ich otaczają i zasobność portfela. Gdyby im odebrać ładny samochód, zmywakrę i telewizor, to skoczyliby z mostu w akcie desperacji. Poker uczy, żę największe bogactwo leży w naszej głowie i naszym intelekcie – tego nikomu nie można zabrać. 



Byłeś czołowym graczem Quake’a 3 w Polsce w TDM, byłeś w kadrze, pokazałeś się z dobrej strony w Czechach na turnieju, aktualnie jesteś zawodowym pokerzystą. Jak wygląda dzień Yaca, czym jest poker w jego życiu oraz co zostało w Tobie z Quake’a?



Najważniejszym czynnikiem łączącym te dwa światy z pewnością jest chęć współzawodnictwa, parcie na rywalizację. Zarówno w Quake’u jak i pokerze te rzeczy się pokrywają. Dzień zawodowego pokerzysty jest dostosowany po trochę do strefy czasowej USA, ponieważ większość graczy pokerowych to Amerykanie. Chodzę spać o drugiej, trzeciej w nocy, wstaję koło 10, 11. Na grę w pokera poświęcam około pięciu godzin, pozostały czas zajmuje mi działalność trenerska. Na stronie Pokerstrategy.com oceniam rozdania na forum, tworzę filmy instruktażowe, a we wtorki prowadzę półtoragodzinny program szkoleniowy. Dodatkowo dla innego portalu realizuję pewien projekt, który polega na ośmiogodzinnej sesji treningowej, odbywającej się raz w miesiącu. 400 minut mówienia do mikrofonu jest wtedy niezłym wyzwaniem. Poker dla mnie wiąże się nie tylko z graniem, ale także nauczaniem ludzi. Poza stricte pokerową aktywnością staram się znaleźć również czas na sport. Jeżdżę na rowerze, wspinam się i chodzę na basen. Uważam, że osoba, która zawodowo zajmuje się współzawodnictwem intelektualnym, powinna zadbać również o kondycję fizyczną. Jeśli umysł ma być sprawny, to ciało również musi być w dobrej formie.



Jako Quaker miałeś nawet niemałe osiągnięcia, tym czasem zmieniasz platformę, nie jesteś w czołówce światowej w pokerze, ale jesteś w stanie się utrzymać z gry w karty. Realne pieniądze przynosi nie tylko aktywność przy stole, ale również działalność trenerska. Skąd w ogóle pomysł na pokera?



Kiedy kończyła się jedna z większych lig TDM (ClanBase, lub Kuh, nie pamiętam), w Polsce niewiele się działo, a kolega z klanu, sab, powiedział, że na PokerStrategy można dostać 50$ na granie. Zarejestrowałem się, spróbowałem i zacząłem pogłębiać umiejętności. Spodobało mi się i poczułem, że znalazłem miejsce, gdzie mógłbym realizować swoją potrzebę rywalizacji. Zauważyłem duże perspektywy rozwoju, a także możliwości finansowe. To są dwa różne środowiska - w pokerze pieniądz jest motorem napędowym gry, żeby wejść, trzeba zapłacić. W Quake’u wygrywają tylko najlepsi i będący na szczycie łańcucha pokarmowego, mogą liczyć na realny profit. W Polsce tylko av3k zarobił poważne pieniądze. Cała reszta to pasjonaci i hobbyści, a w pokerze nawet taki szary wyrobnik jest w stanie robić pieniądze, które dla Quakera są często niedostępne. Była to oczywiście jakaś mobilizacja. Najbardziej odpowiadało mi to, że poker jest rodzajem współzawodnictwa czysto intelektualnego, nie ma takich elementów jak aiming czy movement, aspektów czysto manualno-zręcznościowych. To sprawiło, że poczułem się jak ryba w wodzie i zdałem sobie sprawę, znalazłem najlepszą platformę dla siebie pasującą do mojego stylu myślenia i działania.



Zdarza Ci się grać jeszcze w Quake’a?



Czasem się zdarza, że skrzykniemy się z kolegami z klanu foo, najczęściej Gienkiem lub sabem i zagramy, jedną, dwie mapy co jakiś czas. Powracam też do ulubionych gier w single-player.






Niecałe foo na zlocie klanowym.





Czy Quake’owa przeszłość ułatwiła Ci wejście w pokera? Wiedziałeś, że trening musi mieć odpowiednią formę, trzeba go przemyśleć, przygotować się do niego?



Quake przede wszystkim nauczył mnie ogromnej pokory. Żeby coś osiągnąć trzeba sporo trenować, grać lepszymi przeciwnikami i sporo wymagać od siebie. Potrzebne jest analityczne spojrzenie na swoją osobę, ważna jest znajomość własnych wad. Trzeba tworzyć sytuacje, w których będzie można wykorzystać nasze zalety i dzięki temu wygrywać. Do tego musimy dodać ogromne pokłady cierpliwości, nikt nie stanie się najlepszym Quakerem w ciągu sześciu miesięcy. Trening jakościowy ma także ogromne znaczenie i połączony z doskonaleniem własnej osoby może dać odpowiednie rezultaty. Środowiska graczy Quake’a, Counter-Strike’a, Starcrafta czy pokera są skupiskiem ludzi niezwykle ambitnych i żeby się wśród nich wybić, trzeba dużo zaparcia i woli walki. Jeśli ich nie będzie, nie mamy co liczyć na dobre wyniki. To najważniejsze aspekty, jakie wyniosłem z Quake’a i bardzo mi pomogły na starcie.



Ile czasu trzeba poświęcić na grę i jak powinien wyglądać trening, żeby można było po pewnym czasie przejść na zawodowstwo?



Po pół roku przeszedłem na zawodowstwo w grze. W styczniu pierwszy raz zetknąłem się z pokerem, nie znałem hierarchii kart, traktowałem to jako kompletnie nowe hobby. Miałem starą pracę na głowie, nie miałem czasu na zajmowanie się pokerem na poważnie. Przez kilka miesięcy udawało mi się wspinać po limitach (grać o coraz większe stawki) i uzbierać taką kwotę pieniędzy, że zauważyłem, że przestaje mi się opłacać chodzić do regularnej pracy. Patrząc w szerszej perspektywie, to co jestem w stanie osiągać w pokerze jest niewspółmiernie bardziej atrakcyjne. Tak jak w styczniu zaczynałem grę, tak w lipcu/sierpniu ukierunkowałem się, żeby grać w pokera zawodowo. Liczba rozgrywanych rąk wzrastała, podobnie jak czas poświęcony na trening, co było bardzo dobre dla mojej gry. Bardzo szybko przekonałem się, że to była właściwa decyzja.



Jak można określić opłacalność rozgrywki? O ile poker jest grą losową, to decyzję o wejściu do gry podejmuje gracz. Ile Ty musisz zagrać rąk, żebyś mógł powiedzieć, że zarobiłeś wystarczająco na grze?



Patrzę na to inaczej. Liczę, ile w perspektywie czasu mogę zarobić z gry stolikowej na godzinę przy aktualnym stanie umiejętności. Nie ma czegoś takiego, że zagram 20 godzin, będzie mi dobrze szło i powiem sobie: w tym miesiącu zarobiłem wystarczająco, nie gram już. Moim celem jest przykładowo rozegrać 80 godzin lub 40 tysięcy rąk w miesiącu. Na podstawie tej próbki określam, ile zarabiam. Nie dążę do zarobienia określonej kwoty, nie chodzą mi żadne minimalne stawki po głowie, chcę raczej spełniać normy miesięczne. Czy zarobię tyle, tyle, to nie jest istotne.



Jak oceniasz swoje umiejętności, gdzie mógłbyś się umieścić wśród graczy?



Gdybyś mnie postawił przy stoliku z doświadczonymi graczami z Vegas, to czułbym się najgorszy. Siadając do gry gdzieś w barze przy piwku, byłbym pewnie najlepszym graczem w towarzystwie. W Internecie jest różnie, są gracze, którzy wygrają więcej ode mnie, ale są gorsi i ja ich ogrywam. Jest też wielu graczy, którzy są turystami stolikowymi i wszyscy ich pożerają. Trzeba odnaleźć swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym.






Tym razem chyba nie wyszło...





O zarobkach w Polsce się zwykle nie rozmawia, ale spróbujmy zmienić ten zwyczaj. O jakie kwoty toczy się walka? Żyjesz z grania, czy z coachingu?



Na co dzień gram NL400 (minimalne podbicie 4 dolary) i NL600 (minimalne podbicie 6 dolarów), stoliki full ring (dziewięcioosobowe) no limit Hold’em. Prowadzę taką politykę, że pieniądze, które dostaję za coaching przeznaczam na życie, natomiast zarobki ze stolików budują mi bankroll (pieniądze przeznaczone na grę, większe kwoty pozwalają na bezpieczną grę o wyższe stawki). Dopóki nie pracowałem jako trener, wypłacałem pieniądze z konta na codzienne wydatki, ale nie widziałem sensu w zostawaniu na niskich limitach i zarabianiu w perspektywie małych kwot. Obecnie jestem w komfortowej sytuacji, gdyż większość zawodowych pokerzystów u progu kariery ma tę barierę psychiczną, że zarabiają tylko grą w karty. Bywa tak, że jest miesiąc na minus, wtedy pojawia się dół psychiczny.
Skoro omowa o zarobkach, jest w Polsce trener, który grając na tych samych limitach zarabia 170$ na godzinę, są też gracze, którzy wyciągają 50$/h, to zależy od poziomu ich umiejętności, ale takie są mniej więcej widełki.




Wyświetleń: 30533

_Vh | 2011-04-05 11:09:34

zmachałem się trochę, ale było warto :)

extrim | 2011-04-05 11:45:38

fajnie :P

Gravatar

res3t | 2011-04-05 12:02:08

Wow, super artykuł. Nie wiedziałem że mamy trenera na strategy :D
Mam pare pytanek:D Skoro jestes trenerem na strategy, czy masz moze jakiegos swojego bloga na forum ??:D Na jakim roomie grasz ? Aha i jeszcze jedno czy w dobie , Polskich posranych przepisów i ustawy hazardowej, oraz tego ze , juz niedługo wchodzi nowy przepis (czytalem nie dawno na strategy) który bedzie zabraniał gry w poksa, i beda sledzic cos tam niby konta, nie boisz sie zdradzac ? Ja tam bym sie nie wychylał , tym bardziej ze to nl600 :D a wiec juz nie mało :D Pozdro i zapraszam Cie do friendsów na strategy :D

[M]aniek | 2011-04-05 12:24:31

Nice. Co tu dużo pisać :)

kreska_ | 2011-04-05 13:10:43

przyjemna lekturka.

Mav_8217 | 2011-04-05 13:16:19

--**-* art.

_Vh | 2011-04-05 13:30:39

sorry, Mav :

[M]aniek | 2011-04-05 13:35:29

lol?

gemi | 2011-04-05 15:40:15

Świetny wywiad.

Czytałem blog yaca swego czasu jak powoli zaczynał grę, jak podawał swój bankroll, analizował zyski/straty itp. Świetnie się to czytało. Teraz gdzieś po roku widzę, że nadal grasz, ba.. żyjesz już z tego :o Szok!

Taki art imo może mieć negatywny wpływ na niektóre młode umysły nie do końca świeżo wyceniające swoje możliwości :). Ja bym całkiem te sumy wymazał z arta, bo co jak co, ale działa to na wyobraźnię przeraźliwie! :D

Z drugiej strony dobrze, że nie jest to opisane po łebkach. Jasno z niego wynika, że bez ciężkiej długiej pracy nie ma co liczyć na profity.

GJ!

Mav_8217 | 2011-04-05 16:04:13

thx Vh!

:D

aiken | 2011-04-05 19:07:22

Przeczytalem calosc, wiec musialo byc bardzo dobre :) ale osobiscie jakos poker nie przypadl mi do gustu i unikam jak ognia, bo rywalizacja na amatorskim poziomie to czysta losowka, a szkoda byloby mi wolnego czasu na przejscie na wyzszy poziom, bo zlotowki zdobywam inna, pewna droga i bezstresowo.

Pozdro yac o/

PeterSchiff | 2011-04-06 18:45:11

"ulubiony gracz obecnie: rapha"

Pffffffffffffffffffffff.

Vo0da | 2011-04-16 23:59:14

Loool F.B.I zablokowało pokerstars.com :DDDD

Zaloguj się by dodać komentarz.

Co nowego

Pokaż więcej »

Gracze

  1. _Vh - 37 pkt
  2. ZenoPopo -1 - 30 pkt
  3. samolot - 17 pkt
  4. bfr_aka_pablonzo - 5 pkt
  5. Progner - 5 pkt
  6. Requiem -2 - 4 pkt
  7. Czarna_Bakłażana - 2 pkt
Zobacz cały »
Zobacz wszystko »

Statystyki graczy ogółem:

  • Wygranych / przegranych: 170718 / 176461
  • Trafień / strzałów: 101332428 / 334124146
  • Fragów / zgonów: 5166665 / 4461858

Więcej statystyk już wkrótce...

Cytaty

Quakecon will soon start getting sponsored by hair loss solutions, erection pills, life insurance and QVC.

Źródło: http://esreality.com/post/2891023/clawz-everyone-can-give-me-a-hard-time-it-is-about/#pid2891208

Dodał: tath

Ankieta

Uważasz, że QC przyczyni się do porządnego resetu serii?

Głosów: 525