ORG

quake.net.pl » Polskie Centrum Quake od 1998 roku



Wersja: Jasna / Ciemna

Wielkie plany, wielka iluzja i wielkie... rozczarowanie?

yac

4823

Od: 2003-03-08

Ranga: BFG Fragger

Dodano dnia: 2008-06-26 01:35:51

Zainspirowany artykułem traktującym o planach, marzeniach i celach młodych ludzi. Sporo z nas jest w wieku ok 20 lat. Na pewno wielu na przestrzeni kilku wiosen zmieniły się priorytety, przybyło doświadczeń. Ja przez okres 4 lat, odkąd skończyłem pełnoletność i szkołę średnią zrewidowałem wiele poglądów i wydaje mi się, że dziś na wiele życiowych kwestii mam inne spojrzenie.
Dla niektórych ten temat może jeszcze wydawać się przyszłością, w którą nie chcą patrzeć - ale o ile ktoś nie urodził się w bogatej rodzinie, będzie musiał pracować w jakiś tam sposób. Ostatnio poruszony został wątek sesji w "ciekawe" i paru starszych użytkowników stwierdziło, że chętnie wróciłoby do sielanki studenckiej, kampanii wrześniowych zamiast - jak się domyślam - pracy. Panowie, spytam wprost - czy zapierdalacie? Niezależnie od odpowiedzi, to czy jesteście zadowoleni z pieniędzy jakie dostajecie? A nawiązując do tematu poruszonego w artykule, czy macie ochotę rzucić to co macie w piździec i zmienić coś w swoim życiu - miejsce zamieszania, nawyki, pracę, znajomych czy cokolwiek innego. Ci z większym stażem może mogliby powiedzieć jak na przestrzeni paru lat rutyna zmieniła (bądź nie zmieniła) ich życia.
Dla osób, które studiują dziennie -

jak wyobrażacie sobie życie po skończonej edukacji?

Planujecie być bogaci, czy może chcecie być klasą średnią?

Chcecie zakładać własne firmy, czy robić karierę w dużych korporacjach - może jeszcze cos innego?  

Gdybyście dziś dostali papier ze swojej uczelni, jakiej pracy i płacy oczekiwalibyście?
Dużo pytań i może trochę chaotyczna forma - jak nie możecie się połapać, przeczytajcie artykuł, powinien Wam przybliżyć temat, który próbuje poruszyć.
A teraz trochę odpowiedzi ode mnie - nie wyobrażam sobie siebie jako pracownika  zapieprzającego na etacie i mającego 20 dni urlopu w roku. Raz w roku wyjazd na 2 tygodnie, 8 godzin pracy codziennie - przeraża mnie to i widzę po starszych znajomych, że bardzo szybko się wypalają. Pracując w sektorze prywatnym pojawia się zawsze ten sam problem - zostawanie po godzinach, wieczna gonitwa i nadwyżka pracy, za mało osób do konkretnej pracy i wieczny pośpiech. W sektorze państwowym licha płaca, przytłaczająca biurokracja, bucowatość, którą się można zarazić i to na stałe. Przeraża mnie to, że mógłbym popaść w rutynę pracy, stracić ambicję i zainteresowania, ograniczyć się do piwka i meczu po robocie i tak w kółko ( a znam wielu ludzi, ktorzy pomimo szczerego zapalu, ciekawości świata  za młodu tak właśnie po pewnym czasie ustawiają swój dzień - nic im się nie chce).

dziś mam wrażenie, że studia to tylko "odroczenie" wyroku, który zapadanie parę lat później - i niezależnie od wykształcenia ze wszystkich schodzi powietrze jak z materaca i godzą się z szarą rzeczywistością.

Moim planem jako 22 latka to być zarówno bogatym jak i niezależnym finansowo - pracować kilka godzin w tygodniu  robiąc coś co lubię i umiem. Jeśli miałbym dziś zacząć się sam utrzymywać to nie wyobrażam sobie przychodów mniejszych niż 3k zł miesięcznie. I szczerze mówiąc dziwią mnie niektórzy znajomi, którzy po skończonych studiach ścisłych tudzież technicznych na renomowanych uczelniach są zadowoleni z płacy rzędu 2-2,3k. Dla mnie to tak, jakby nie szanowali swojej wiedzy i studiów, które przecież nie były politologią robioną w jakimś Pierdziszowie.

Jestem ciekaw Waszych poglądów na te wszystkie sprawy - zapraszam do dyskusji :)

PS. niektórych wątków nie poruszyłem dogłębniej coby nie przynudzać, mam nadzieje, ze rozwiną się w trakcie dyskusji

Gdzie jest zwątpienie, tam jest wolność.

fil.IP

665

Od: 2002-04-29

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 09:15:03

hmmm. powazny temat ;)
piszesz o swoich planach i zycze ci wszystkiego najlepszego jednak mam wrazenie, ze brutalna rzeczywistosc sprowadzi cie szybko (i mam nadzieje, ze nie zbytnio bolesnie) na ziemie. kazdy by tak chcial jak ty zarabiac kupe kasy, pracowac po kilka godzin dziennie i robic co sie lubi. wg mnie to nie jest mozliwe...
powiem yac jak jest (wg mnie). konczysz studia i jesli nie masz znajomosci, pleców lub nie jeste super zaradnym z własnymi pomyslami na biznes, to nie oczekuj za wiele. nawet jesli znajdziesz prace od razu, nawet jesli w duzej firmie to nie dostaniesz tam na poczatek wiecej niz 2k brutto.
w ogole w moim otoczeniu jest tak:
- albo ktos pracuje od 8-16 w urzedzie lub innej tego typu instytucji, ma w dupie nadgodziny, pensje ma raczej niska (chyba ze jest dyrektorem, ale na to trzeba czasu lub politycznych koneksji/znajomosci) ale stabilną. co miesiac jest pewny kasy, ma wolne weekendy. z drugiej strony w takim urzedzie/agencji rzadowej nie wiesz co bedzie po nastepnych wyborach. nie wiesz czy cie wypiepsza czy nie. i nie ma znaczenia czy wygraja ci, ktorym "kibicujesz" czy nie. kazdy moze. pracujac np w szkole masz 20 godzin tygodniowo, wolne weekendy, dluuugie wakacje. ale musisz sie scierac z gowniarzami , ktorzy cie maja za nic i sa czesto rozbestwionymi łobuzami. (mam nadzieje ze Bongo potwierdzi moje slowa ;))
- inni pracuja w duzych firmach/korporacjach i sa przez nie zjadani. co prawda zarabiaja dosyc duzo, jednak nie ma mowy o pracy po 8 h dziennie. zostaja po godzinach, zarywaja nocki, przynosza prace do domu, czesto maja zajete weekendy (praca lub jakies pracownicze spotkania/szkolenia, na ktorych nie musisz byc ale jak sie nie pojawisz to beda gadac). jesli okazesz jakies oznaki słabosci lub niesubordynacji jestes natychmiast wydalany a na twoje miejsce jest 6 chetnych. i nie ma znaczenia, ze pracujesz w tej firmie x lat i zawsze byles chwalony.

pierwsza opcja imo jest lepsza dla rodzin, druga dla singli (ale nie na dluzsza mete).
ja to tak widze. czarno co?
najlepszym wyjsciem jest imo strzał taki jak zrobili tworcy "naszej-klasy". nie narobili sie a sa ustawieni do konca zycia. ale to jest strzał. jak w totka. to tez jest wyjscie ;)

...suck my disc

...!

fil.IP

665

Od: 2002-04-29

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 09:58:38

hehe. nie wazne jak jest przejebane. wazne by w tym bagnie codziennego zycia/rutyny znaleźc szczęście, miłość, uśmiech, słońce...

...suck my disc

...!

eng

861

Od: 2002-05-09

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 10:40:18

Cytat z posta - autor: yac
>
> Zainspirowany artykułem traktującym o planach, marzeniach i celach młodych ludzi. Sporo z nas jest w wieku ok 20 lat. Na pewno wielu na przestrzeni kilku wiosen zmieniły się priorytety, przybyło doświadczeń. Ja przez okres 4 lat, odkąd skończyłem pełnoletność i szkołę średnią zrewidowałem wiele poglądów i wydaje mi się, że dziś na wiele życiowych kwestii mam inne spojrzenie. Dla niektórych ten temat może jeszcze wydawać się przyszłością, w którą nie chcą patrzeć - ale o ile ktoś nie urodził się w bogatej rodzinie, będzie musiał pracować w jakiś tam sposób. Ostatnio poruszony został wątek sesji w "ciekawe" i paru starszych użytkowników stwierdziło, że chętnie wróciłoby do sielanki studenckiej, kampanii wrześniowych zamiast - jak się domyślam - pracy. Panowie, spytam wprost - czy zapierdalacie? Niezależnie od odpowiedzi, to czy jesteście zadowoleni z pieniędzy jakie dostajecie? A nawiązując do tematu poruszonego w artykule, czy macie ochotę rzucić to co macie w piździec i zmienić coś w swoim życiu - miejsce zamieszania, nawyki, pracę, znajomych czy cokolwiek innego. Ci z większym stażem może mogliby powiedzieć jak na przestrzeni paru lat rutyna zmieniła (bądź nie zmieniła) ich życia. Dla osób, które studiują dziennie -jak wyobrażacie sobie życie po skończonej edukacji? Planujecie być bogaci, czy może chcecie być klasą średnią? Chcecie zakładać własne firmy, czy robić karierę w dużych korporacjach - może jeszcze cos innego?  Gdybyście dziś dostali papier ze swojej uczelni, jakiej pracy i płacy oczekiwalibyście?Dużo pytań i może trochę chaotyczna forma - jak nie możecie się połapać, przeczytajcie artykuł, powinien Wam przybliżyć temat, który próbuje poruszyć.A teraz trochę odpowiedzi ode mnie - nie wyobrażam sobie siebie jako pracownika  zapieprzającego na etacie i mającego 20 dni urlopu w roku. Raz w roku wyjazd na 2 tygodnie, 8 godzin pracy codziennie - przeraża mnie to i widzę po starszych znajomych, że bardzo szybko się wypalają. Pracując w sektorze prywatnym pojawia się zawsze ten sam problem - zostawanie po godzinach, wieczna gonitwa i nadwyżka pracy, za mało osób do konkretnej pracy i wieczny pośpiech. W sektorze państwowym licha płaca, przytłaczająca biurokracja, bucowatość, którą się można zarazić i to na stałe. Przeraża mnie to, że mógłbym popaść w rutynę pracy, stracić ambicję i zainteresowania, ograniczyć się do piwka i meczu po robocie i tak w kółko ( a znam wielu ludzi, ktorzy pomimo szczerego zapalu, ciekawości świata  za młodu tak właśnie po pewnym czasie ustawiają swój dzień - nic im się nie chce). dziś mam wrażenie, że studia to tylko "odroczenie" wyroku, który zapadanie parę lat później - i niezależnie od wykształcenia ze wszystkich schodzi powietrze jak z materaca i godzą się z szarą rzeczywistością.Moim planem jako 22 latka to być zarówno bogatym jak i niezależnym finansowo - pracować kilka godzin w tygodniu  robiąc coś co lubię i umiem. Jeśli miałbym dziś zacząć się sam utrzymywać to nie wyobrażam sobie przychodów mniejszych niż 3k zł miesięcznie. I szczerze mówiąc dziwią mnie niektórzy znajomi, którzy po skończonych studiach ścisłych tudzież technicznych na renomowanych uczelniach są zadowoleni z płacy rzędu 2-2,3k. Dla mnie to tak, jakby nie szanowali swojej wiedzy i studiów, które przecież nie były politologią robioną w jakimś Pierdziszowie. Jestem ciekaw Waszych poglądów na te wszystkie sprawy - zapraszam do dyskusji :)PS. niektórych wątków nie poruszyłem dogłębniej coby nie przynudzać, mam nadzieje, ze rozwiną się w trakcie dyskusji
>

Odnosie sie tylko do ostatniego fragmentu, gdyz jestem wlasnie absolwentem szukajacym roboty, po szkole technicznej w branzy w ktorej teoretycznie mozna latwo znalezc prace - IT. Bylem juz na kilku interview. TO co napisales w poscie Jacek to czysta teoria, ktora mija sie z rzeczywistoscia. Studia to w glownej mierze teoria, ktora mozna sobie wrzucic do smieci. Z punktu widzenia pracodawcy absolwent (o ile nie rozwijala sie na wlasna reke, wlasne doksztalcanie z praktycznych rzeczy, wlasna dzialanosc uczelniania, pisanie duzych projektow np. programistycznych itp) jest bardzo slabo postrzegany.

Mowisz tu o kwocie 3 tys zl netto za kilka godzin pracy? Z punktu widzenia mojego (absolwenta) jest to nierealne, przy tym doswiadczeniu. Przynajmniej jest chodzi o informatyke. Oczywiscie mam na mysli prace u kogos, nawet w firmie, ktora jest stabilna finansowo. Szczegolnie w mniejszym miescie to juz Bajka.

Rozmawialem ostatnio po interview z moim rekrutantem, bardzo sympatyczny starszy pan i on mi powiedzial, ze teoretycznie na poczatek we Wroclawiu z moimi kwalifikacjami/doswiadczeniem moge rzadac netto 2000-2500. Przy czym zarobki w branzy IT sa dosc gietke a mozliwosc rozwoju olbrzymia. Akurat w tej branzy jesli nie bedziesz sie rozwijac to automatycznie bedziesz sie cofac. M.in to jest dobre, poniewaz nie grozi Ci stagnacja. W Twoich Gliwicach, gdzie jest naplyw absolwentow (Polsl) duze firmy proponowaly 2500 tys brutto na okresie probnym, to jest na reke jakies 1700. Takze no, moi koledzy na kopalni dostaja pod 2900 przy przerobieniu sobot i niedziel, czy na budowie 2000 netto to juz normalna kwota.

I teraz najlepsze. Znajomi zajmujacy sie programowaniem aplikacji webowych (poniekad ja tez sie tym zajmuje) w czasie studiow zaczynali od 1200 netto. A praca jest po kilkanascie godzin dziennie (8 w pracy) i po pracy, bo nieraz problem jest trudny do rozwiazania i trzeba siedziec i wyrywac wlosy z glowy. Takze, szok? Dla nich moze mniej wazne sa pieniadze, wazna jest mozliwosc zdobycia doswiadczenia i rozwoju bo pracy dla specialistow inzynierow jest naprawde mnostwo i mozna przebierac.
Teoria to nie praktyka. Zycie weryfikuje wszystkie plany.

Takze no nie widze w obecnym momencie pracy przez kilka godzin w tygodniu za 3 tys netto (to dla pracodawcy 4200 brutto do zaplacenia) w nie swojej firmie. Osobiscie myslalem o zalozeniu wlasnego interesu natomiast przeraza mnie biurokracja i wysokie podatki w naszym kraju, do tego ciagle rosnace ceny paliwa, zywnosci itd Dlatego zdecydowalem, ze narazie nie bede podejmowac sie tego ryzyka. Niemniej w naszym kraju nawet bez wyksztacenia mozna zyc godziwie i na wysokim poziomie. I w cale nie trzeba wyjezdzac. Wyksztalcenie to na pewny duzy handicap ale dla pracodawcy najwazniejsze sa praktyczne umiejetnosci oraz posiadana wiedza (najlepiej poparta w praktyce), takze to nie jest tak ze studenci siebie nie szanuja, bo trzeba sie szanowac ale tak jak juz wspomnnialem zycie weryfikuje teoretyczne plany.

Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam...

» yt

Mav_8217

3846

Od: 2003-01-06

Ranga: Quad Damager

Dodano dnia: 2008-06-26 10:41:00

Ja również reprezentuję studentów i powiem Ci, że teraz pluję sobie w twarz, że nie poszedłem na jakąś informatykę, inżynierię lądową albo coś w ten deseń. Szkoda, że jak startowałem na studia trendy na rynku pracy nie były jeszcze aż tak wyraźne, żeby mój zacofany umysł dostrzegł, że to była dla mnie dużo lepsza opcja. Teraz siedzę na filologii angielskiej i, choć uważam studia za szalenie bardziej ciekawe i fascynujące, to jednak odrobię bardziej martwię się tym, co będzie w przyszłości.
- jak wyobrażacie sobie życie po skończonej edukacji?

  • szczerze mówiąc teraz mam życie na rozstaju. Mniej-więcej w momencie kiedy skończę studia, skończy mi się też kasa, z której się obecnie utrzymuję. Potem zaoczna magisterka i jakaś praca na tygodniu i mogę tylko mieć nadzieję, że będzie to w zawodzie. Boję się scenariusza latania po rozmowach kwalifikacyjnych bez większego sukcesu. W Warszawie nietrudno sobie znaleźć jakąś pracę za ~2k miesięcznie, ale żeby to było coś, co chce się robić - no wtedy trzeba już poszukać. A co po magisterskich uzupełniających? Bóg jeden wie. Wysyłanie CV do wszystkich gazet, firm, które potrzebują tłumaczy albo nauczycieli języka biznesowego, biur tłumaczeń i wielu wielu innych. Zobaczymy. Może być rewelacyjnie i może być strasznie. Chociaż z drugiej strony, każdy zawód ma też swoje plusy. Dla mnie praca zawsze będzie jako nauczyciel. Szczególnie w małych miasteczkach nie będę miał problemu ze znalezieniem pracy, dlatego też nigdy nie mogę wykluczyć np. powrotu do rodzinnego Sandomierza. Jeśli by mi się nie udało pracować w jakiejś firmie prywatnej, zawsze mogę przeobrazić się w belfra, a po godzinach dawać korki. Oba te zajęcia połączone razem i nie muszę się zbytnio martwić o utrzymanie siebie i swojej rodziny. Szczerze mówiąc w ostatnim czasie dużo bardziej zastanawiałem się nad tym z kim to życie spędzę niż jak ono będzie wyglądać. Wiem, że to trochę nie taka kolej rzeczy powinna być, ale doszedłem do wniosku, że na najbliższe 4 lata plany mam bardzo sprecyzowane, a dopiero pod koniec tego okresu będę musiał zastanawiać się nad tym drugim. Poza tym, teraz staram się zaliczać jak najwięcej dodatkowych szkoleń, kursów, etc. Tylko żeby mieć co do CV wpisać :)
  • Planujecie być bogaci, czy może chcecie być klasą średnią?

  • planuję być klasą średnią robiącą wszystko, żeby być bogatym i cały czas szukającą

  • Chcecie zakładać własne firmy, czy robić karierę w dużych korporacjach - może jeszcze cos innego?

  • na pewno na początku korporacje, sektor prywatny. Potem, kiedy się z tym wszystkim zaznajomię, kto wie?

  • Gdybyście dziś dostali papier ze swojej uczelni, jakiej pracy i płacy oczekiwalibyście?

  • jedno jest uzależnione od drugiego.
    Wiesz, co? Ten cały gaming, praca w HSTV i jeżdżenie po turniejach dało mi to, że jakoś nie boję się o szarość swojego żywota. Wiem, że zawsze będę potrafił sobie znaleźć pasję, coś co mnie kręci i czerpać z tego nieopisaną radość. Po prostu świetnie się na turniejach gamingowych bawię i to akurat rozwija się na tyle prężnie i szybko, a przy tym jestem już tam na tyle zakorzeniony, że wiem, iż zawsze będę mógł czerpać z tego garściami. Może nie w kategoriach finansowych, ale na pewno nie grozi mi umysłowe zramolenie i stagnacja :)

Panplayer1

8477

Od: 2003-12-08

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 10:48:03

Masz racje yac, bo pracując na etacie jesteś niewolnikiem swojego pracodawcy - codziennie o 8 w pracy, raz na rok możesz pojechać odpocząć, 20% zarobków zabiera ci Zapłać Ukleknij Spier.dalaj a wypłata to ułamek tego co wypracowałeś.

A gdzie czas żeby pojechać do Ameryki Płd ponurkować, posmażyc dupe w Dubaju, na to stać tylko najbogatszych - właścicieli swoich firm...

Ja ciagne mój kierunek tylko po to żeby kasa nie poszła na marne i mieć w koncu wyzsze wykształcenie bo i tak wiem że szału z tego nie będzie - nie mam po tym żadnych konkretnych umiejętności ani zbyt jasno określonych perspektyw - ale studenci z grupy zakuwają zeby miec jak najlepsze oceny. Dodam tylko ze powinienem byc 2 lata dalej w edukacji, spotkałem ostatnio typa z którym chodziłem do grupy który ma juz licencjata i mówi ze lepi pizze i mysli moze o jakimś stażu o_0 (kierunek europeistyka).

Ja wybieram wolny zawód, gdzie bede miał czas zeby sobie z rana pójść na spacer z psem albo pojezdzic rowerem jak sie zmecze klepaniem w photoshopa ale to i tak cały czas praca - w mojej głowie siedzi szatanski plan który ma duze szanse wypalic i wtedy to bym sie drapał po dupie i gdzies miał te wszystkie studia.
Ważne są twoje umiejetnosci i szerokie horyzonty - np. dobra znajomośc jezyków obcych - jak bedziesz jezdził po swiecie zawsze sobie dasz rade i moze gdzies zdobedziesz jakiegos kontrahenta - ja planuje nauczyc sie jeszcze ruski i doszlifowac niemiecki (ang biegle).
Raz zarobilem 200 zł na GPW klikając w komputer (fakt ze pozniej to przegrałem ;) - niektórzy musza tydzien tyrać na takie cos.

Albo dymasz albo jestes dymany.

fil.IP

665

Od: 2002-04-29

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 11:45:28

wszyscy pisza jakby planowali do konca zycia byc singlami (pojade tam, zrobie to). ale kolej rzeczy jest taka, że w pewnym momencie zaczyna sie MY (rodzina)...i priorytety sie zmieniaja...

...suck my disc

...!

move

1687

Od: 2002-07-05

Ranga: Quad Damager

Dodano dnia: 2008-06-26 12:09:46

Chaotycznie, bo gdybym chciał układać, napisałbym referat... (Używam skrótów myślowych, więc trzeba czasem przeczytać kilka razy - sorry). BTW: Nie przeczytałem linkowanego artykułu, wystarczy mi to co jest tutaj.

Może teraz punkt widzenia 3 lata później niz yac... Praca i pieniądze to nie wszystko, choć wiele. Najważniejsze w życiu to być zdrowym, a w młodym wieku, unikać sytuacji stresowych, które nota bene wpływają na wszystko co z naszym życiem związane: Od dobrego snu, przez jasność umysłu z uśmiechem na codzień, na dobrym seksie kończąc.

Zarabiałem różne kwoty za swoje dotychczasowe "profesje". Od podstawowej krajowej, po kilka, kilkanaście tysięcy miesięcznie, po pieniądze stażowe. Wiecie z czego bardziej jestem NAJBARDZIEJ zadowolony biorąc pod uwagę moje zyski i straty?

Z pieniędzy stażowych.

Dziwne? Może dla Was tak, ponieważ nie znacie moich zysków i strat. Nie zamierzam tym oczywiście zanudzać. Natomiast z chęcią podzielę się swoimi odczuciami związanymi z pracą. Najważniejsze z nich to znalezienie tego, co rzeczywiście chcesz robić: Zadać sobie setki pytań związanych z tym co lubisz robić, jakie masz preferencje społeczne, czy potrafisz dać sobie radę na odpowiedzialnych stanowiskach, itd. Po co? Jeśli odpowiesz sobie na te pytania, tym samym dostaniesz informację, że jesteś gotowy na podjęcie pracy i zarabianie na siebie - odciążenie rodziców, założenie własnej rodziny.

Odpowiedzenie na pytania nie daje jednak pracy w zawodzie, który chce się wykonywać. Dlatego ze swojej strony polecam zawody:

  • wszystkie opierające się na poznawaniu nowych ludzi i zawieraniu znajomości - przydatny życzliwy stosunek do każdego kogo spotkamy (nawet jeśli zachowuje się jak skończony idiota). To jest prawdziwa szkoła życia, bo z obserwacji i praktyki nauczysz się więcej niż z książek,
  • wszystkie, gdzie zostaniesz wysłany na szkolenia i podnoszenie swych umiejętności nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi,
  • wszystkie związane z ciężką pracą fizyczną (o ile masz zdrowie do jej wykonywania), nabierzesz szacunku do każdej złotówki i nauczysz się nią odpowiednio gospodarować,
  • wszystkie, w których czujesz się dobrze i widzisz dla siebie szansę porównując wymagania w ogłoszeniu do swoich umiejętności

Nawiązując do stagnacji i zamkniętego obiegu "praca, obiad, piwo, mecz, czasem seks, sen, praca, itd." - zdecydowanie łatwiej jest nabrać takich nawyków jeśli nie spróbujesz się w różnych sytuacjach zawodowych. Mając pewną wszechstronność swoich umiejętności i doświadczenie zawodowe, stajesz się człowiekiem bardziej wartościowym, w dodatku zyskujesz pewność siebie. Przykładowo - uczysz się na studiach w jednym kierunku, idziesz do pracy z tej samej dziedziny, a później codziennie klepiesz to samo w kółko mając zamknięte klapki na oczy na inne dziedziny życia. Twoi znajomi nudzą się w Twoim towarzystwie, bo potrafisz rozmawiać tylko o swojej pracy, która staje się wytworem wyidealizowanym w związku z ciągiem czynności wykonywanych przez kilka dobrych lat prowadzących do osiągnięcia tego "celu". Wtedy zostajesz praktycznie sam, ewentualnie ze swoim partnerem życiowym i co się wtedy dzieje? Nic, nuda, stagnacja.

Studia - fajna rzecz, ale absolwenci powinni zweryfikować swoje osiągnięcia, bo... to tylko teoria. Znajcie swoją wartość, ale pamiętajcie o pokorze, bo taka powinna zawsze występować w nowym otoczeniu. Jeśli zachowacie się jak "wielcy znawcy" ignorujący czyjeś zdanie, patrzący tylko na czubek własnego nosa, nie osiągniecie nic. Chęć poznania, zadawania pytań, ciągłego szkolenia się i podnoszenia umiejętności w każdej możliwej dziedzinie, może przynieść sukces, zadowolenie i pieniądze (o ile są dla Was najważniejsze, bo dla mnie zdecydowanie nie są). Często pewnie czytaliście takie coś jak zachowanie szacunku, pokory, dystansu itd. Założę się, że większa część z Was przeczyta to i nie zastanowi się nad faktycznym brzmieniem i znaczeniem tego zdania (jest to takie oklepane, każdy to mówi). Dlatego życzę wszystkim, żeby zaliczył mały upadek, który ostatecznie pomoże przejrzeć na oczy, bo kiedy coś odczujemy na własnej skórze, uczymy się najszybciej...

Jest też jedna prawda: Jeśli chcesz coś mieć, nie robiąc nic, musisz zostać politykiem albo wstąpić do gangu (chociaż to też swego rodzaju profesja). Nie biorę pod uwagę konkursów, loterii, które są zwykłym dodatkiem do życia.

Po poście yaca, widzę, że jeszcze nie doświadczył paru wydarzeń, które mogłyby rzutować na postrzeganie pracy i wynagrodzenia (pisząc to mam na myśli zdanie: "I szczerze mówiąc dziwią mnie niektórzy znajomi, którzy po skończonych studiach ścisłych tudzież technicznych na renomowanych uczelniach są zadowoleni z płacy rzędu 2-2,3k. Dla mnie to tak, jakby nie szanowali swojej wiedzy i studiów, które przecież nie były politologią robioną w jakimś Pierdziszowie."). Moja płaca obecnie jest 3 razy niższa i też jestem zadowolony, bo patrzę na to z zupełnie innego punktu widzenia:

  • jestem zdrowy i spokojny
  • mam co jeść, w co się ubrać, mogę pozwolić sobie na drobne przyjemności
  • nie mam nerwowych i napiętych sytuacji w pracy
  • wysypiam się

I to są dla mnie priorytety, a także być sobą i lubić siebie za to, móc patrzeć na swoje odbicie w lustrze, być dobrym człowiekiem - to się zwróci.

Chętnie odpowiem na pytania, jeśli takie się pojawią, bo ogarnięcie wszystkiego w jednej wypowiedzi jest niemożliwe.

kiedy dorosnę, będę grać jak slawek.

Moja firma
Fatal1ty Best Frag Contest

eng

861

Od: 2002-05-09

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 12:28:49

Ale to jest wlasnie normalne myslenie studenta move. Wlasnie przez pryzmat godnego zycia i pieniedzy "ktore mi sie naleza". Tak jak juz wspomniales to zalezy od czlowieka, jego priorytetow i wartosci jakimi sie kieruje. Zgadzam sie w 100 % mimo iz pracowalem krotko w swoim zyciu ale zasmakowalem pracy za darmo (praktyki) i tej za 3.5 zl na godzine po 12 h dziennie fizycznie. Czlowiek nabiera doswiadczenia zyciowego i pokory ale zarazem trzeba znac swoja wartosc, wyznaczac sobie kolejne cele.

Tylko, ze w zyciu nie da sie tak wszystkiego zaplanowac.
Duf no i nie bylo tasiemca, choc jest to temat rzeka.

Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam...

» yt

yac

4823

Od: 2003-03-08

Ranga: BFG Fragger

Dodano dnia: 2008-06-26 13:28:47

Ciesze się, że temat zyskał spore zainteresowanie - widzę, że sporo osób boryka się podobnymi przemyśleniami i problemami.
move - masz rację, za dużo w życiu jeszcze nie popracowałem, w wakacje zdarzały mi się prace na miesiąc-dwa po ok 1000-1200 zł za miesiąc i chwaliłem je sobie, bo miałem zerowe doświadczenie na rynku pracy i wiedziałem, że wiele osób zarabia mniej. A kiedy jest się utrzymywanym przez rodziców taka kasa to super sprawa. Te 3 tysiące o których pisze to jest kwota bardziej przyszłościowa, która widzi mi się jako minimum w momencie kiedy jestem na swoim, mam ewentualną rodzinę (chociaż na dzień dzisiejszy nie chce mieć dzieci w ogóle, a ożenek to nie wczesniej jak po trzydziestce). Wiadomo, ludzie żyją za mniej i nawet są szczęśliwi - ale chyba każdy chce jakiejś przyjemności od życia, a one kosztują. wakacje, czy jakiś dluższy wyjazd za granicę kosztuje (chcialbym wyjechać do tybetu na 3 miechy np. to musialbym mieć 20 tysięcy), kupić sobie quada i szaleć nim bo lesie, ogladac gwiazdy przez teleskop, ktory tez kosztuje itd. Ale tak jak Ty bezapelacyjnie uważam, że najważniejsze jest zdrowie - bez niego nie mógłbym być chyba szczęśliwy (np. będąc na wózku). Chociaż ciężko wyrokować "co by było gdyby" w przypadku tak ekstremalnych sytuacji.

Wydaje mi się, że tak jak eng mowi trzeba jakośznaleźć złoty środek - znać trochę swoją wartość, ale też nie zadzierać nosa nie unosić się dumą.
Jeśli chodzi o moje studia to mam z kolei odwrotnie niż Mav - poszedłem na swoje z czystej kalkulacji, bo jest po nich dobra praca. Serce ciągnęlo mnie do filologii polskiej albo filozofii. Teraz zdałem sobie sprawę, że te wszystkie przedmioty gówno mnie interesują. Tak jak na roku zgłaszałem się do tablicy z matmy czy fizy, interesowało mnie to wszystko, tak teraz ucze się charakterystyk prądowo-napieciowych diod, tranzystorow i calej elektroniki, ktorą już rzygam po prostu. Czuje się trochę oszukany przez nasz system szkolnictwa, każdy nauczyciel w licum powtarzał "idzcie na studia, bo bez nich będziecie dziadować", jak jakaś dziewczyna przed maturą na polskim stwierdziła, że nie planuje studiować to nauczyciel zrobił wielkie oczy i w niesmaczeniu pokręcił głową.

Teraz uważam, że na studia nie powinno iść się z musu i rozsądku tylko z zaineteresowania tematem - i moim zdaniem Mav dobrze zrobiłeś, bo jeśli byś po 2 latach się zorientował, że szlag Cie trafia od programowania to może być się zmusił i skończył te studia - ale chcialbyś dalej to ciągnąć i robić w zawodzie? Oglądam Cie czasem na eventach, HSTV i wydaje mi się, że masz szansę i umiejętności by być zawodowym komentatorem (jeśli dalej sie bedziesz rozwijał). Nie chciałbyś jeździć po świecie, wpadać w wir esportowych wydarzeń i jeszcze w ten sposób zarabiać?

Ja nei wiem czy skończę swoje studia - niby tytuł inżyniera jest prestiżowy i fajnie by było móc się pochwalić skończoną polibudą, ale tak naprawdę to kosztuje mój czas, a wiem, że w zawodzie nie chcę pracować (i obym nie musiał). Projektowanie siedzi światłowodowych, albo czegoś w autocadzie to dla mnie by była masakra.
Punktem zwrotnym w moich poglądach jakie wpoiło mi liceum była krótka książka T. Kiyosaki "Bogaty ojciec, biedny ojciec". Polecam (do pobrania z torrentow dla tych co toleruja ksiazki w pdf). To właśnie ona skłoniła mnie do tego, by dążyć do czegoś takiego jak "niezależność finansowa". Fajnie by było mieć np. poza pracą za 2 tysiące comiesięczny przychód np. z wynajmowanych mieszkań, czy dzierżawy jakiegoś gruntu. Po jej przeczytaniu zainteresowałem się giełdą walutową (forex), od grudnia do kwietnia grałem na demie i oswajałem się z tym wszystkim - na początkua mają wpłaciłem kasę (1500 zł), żeby zacząć się oswajać ze emocjami związanym z ryzykiem giełdowym, nabyć umiejętności podejmowania decyzji w czasie rzeczywistym  i generalnie walczyć ze stresem (player_one pewnie dokladnie wie o czym mowie).

Wiadomo, że żeby grać na giełdzie czy inwestować kasę w jakiś inny sposób, trzeba mieć jakiś kapitał, który najpierw trzeba zarobić. Ale szkopuł w tym, żeby jak najszybciej przejść na drugą stronę barykady z "my pracujemy dla pieniędzy" "pieniądze pracują dla nas". Taki na dzień dzisiejszy jest mój plan - żeby zminimalizować okres, w którym będę pracował na kogoś. wolałbym mieć 2000 zł z jakiegoś wynajmu  niż 4000 zapieprzając w firmie gdzie brakuje pracowników, biorąc pracę do domu i nie mogąc spać po nocach, bo czegoś nie dopiąłem na ostatni guzik.

Gdzie jest zwątpienie, tam jest wolność.

Panplayer1

8477

Od: 2003-12-08

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 14:29:36

Ostatnio dowiadywałem sie troche o niepłaceniu podatków - największe firmy światowe ale też polskie ma ulokowane siedziby w krajach-rajach-podatkowych, tak zeby zrobić w chu.ja ZUS - bo niby czemu maja oddawać zarobione pieniądze. Kazdy dyma kazdego, to nie bajka z różowym kucykiem i świecacym słoneczkiem. Mi państwo polskie - a dokładniej  urzad miasta i ZUS winne są około 2 tys zł (+wymiar sprawiedliwosci 1 tys zl) a dalej nekają mnie zawiadomieniami do zapłaty mandatów, także widac kto tu jest dla kogo.

I właśnie nie wiem jak jest z kontrolą ZUSu sklepów internetowych, aukcji allegro czy wpływów z reklam adsense itd - jak to moga sprawdzic, że zapłaciłem podatek tylko od połowy sprzedanych towarów.

[M]aniek

7748

Od: 2003-10-15

Ranga: Quad Damager

Dodano dnia: 2008-06-26 15:37:44

Oglądałem dwa dni temu na Discovery program o twórcach Google. To jest coś, zacząć od zera i zmienić świat. Od dwudziestu minut zastanawiam się co napisać i nie mam pojęcia. Każdy dzień przynosi inne plany. Jednego dnia chciałbym być super bohaterem, który uratuje świat od zła, drugiego wystarczy mi fajny domek i świat nie musi wiedzieć o moim istnieniu, trzeciego chciałbym być ambasadorem rodzaju ludzkiego w kontaktach z innymi cywilizacjami ^_^ To nienormalne, ale kto powiedział, że wszyscy muszą być normalni.
Co tu robić, Biblia napisana, więc miejscówkę w niebie mam zaklepaną. Pora zarobić jakąś kasę.
Ciąg dalszy za 10 lat... Włączcie o 17 na Teleexpress, syn Orłosia wam o mnie opowie.

Ta jasne: "Zaczynamy teleexpress. Szalony hodowca kogutów znowu w akcji..."

gemi

6993

Od: 2003-08-19

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 17:37:04

Coz.. Ja z kolei naleze do gatunku, ktory zmienil swoje zycie o 180*. Z swiata fantazji do szarej rzeczywistosci :). Studia prywatne (inz), zamiast 3,5 roku lat 5. Pozniej wakacje i studia uzupelniajace, ktore olalem bo stwierdzilem, ze to nie ma sensu (szkoda czasu). No to wypadalo by pracy poszukac.. :) "Szukalem" prawie pol roku po czym sama sie znalazla no i tak stukam kasiorke od maja. Jak dla mnie place mam calkiem przyzwoita, szczegolnie jak na moje "doswiadczenie" i umiejetnosci. 2k na reke praca w jednej z wiekszych firm w polsce, mozliwosc rozwoju i raczej wszystko zalezy odemnie (pewnie brutalnie sie to zweryfikuje z czasem :P). Tak czy siak nie jest zle i wiekszosc pewnie byla by baardzo zadowolona,ale..
no wlasnie.
Niestety nie ma rozy bez kolcow i tak jest z praca. 8-16, przyjemnosci (silka, jakas pizza, rower, spacerek), troche q3 i lulu. No i tak w kolko. Oczywiscie jedno wyklucza 2 i nie ma ze boli. Dzisiaj ide na silke to juz nie mam czasu a ni sily na nic innego poza spacerem z kobieta. Moze to dla kogos moze byc dziwne, ale dla mnie jeszcze jest to szok. No ale tak jak pisalem, moje zycie sie zmienilo o 180 stopni. Wczesniej robilem co chcialem kiedy chcialem i jak dlugo chcialem :)
Co do planow..
To jest akurat proste jak drut. Chce zarabiac na obecne warunki mniej wiecej 4-5 na reke. To jest cel jaki chcial bym osiagnac. Oczywiscie nie zamierzam robic po 13h dziennie bo to mnie nie bawi i wole juz brac na reke 2 tys i miec looz niz 4 i zapieprzac nie majac czasu zeby skonsumowac ta kase. Przede wszystkim moj komfort pozniej kasa. Oczywiscie marzeniem jest wlasny interes w obojetnie jakiej formie, dzieki ktoremu mial bym nienormowane godziny pracy i to ile zarobie zalezalo by od mojego wkladu.
Jeszcze o obecnej pracy..
Jako ze doswiadczenie moje jest slabiutkie (2 miesiace) to i spostrzezenia nie sa zbyt miarodajne. Jednak szczezrze polecam na poczatek duza firme. Jesli sie spodoba to macie stala i solidna prace z dobra placa (kwestia rozwijania umiejetnosci). Jak nie to juz po roku macie doswiadczenie w duzej firmie ktora zawsze bedzie robic wrazenie na potencjalnym pracodawcy. W duzej firmie zazwyczaj mozecie uczestniczyc w przeroznych kursach lektoratach itp. Macie mnogosc mozliwosci i to jest najistotniejsze. Mankamentem moze byc atmosfera, ale to nie jest regula i zalezy tylko od szczescia. Ja trafilem bardzo obrze, a kolega ktory pracuje w tej samej formie ma juz duzo bardziej meczacy zespol. 
Podsumowujac
Wszystko zalezy od Was. I najlepiej zaczac zabawe w zycie jeszcze na studiach lapiac doswiadczenie w zawodzie ktory chcieli byscie uprawiac gdzie sie tylko da. Pracodawcy nie interesuje to gdzie sie uczyles i jakie wyroznienia dostales. Liczy sie tylko doswiadczenie. Oczywiscie ze przychylniejszym okiem patrza na tych co ukonczyli dobre szkoly, ale jak beda miec super magistra bez doswiadczenia i jakiegos szarego inzyniera z stazem 2 letnim to zawsze wybiora tego szaraka. Liczy sie czas, a biorac absolwenta zawsze musza wiecej czasu poswiecic na wdrozenie niz zatrudniajac kogos z doswiadczeniem.
Ps. Kariera jest dla frajerow... :D  Ludzie pedzacy za kasa gubia zbyt wiele. Jedyna radoscia staja sie wieksze badz mniejsze sukcesy zawodowe. Ja tak bym nie chcial, a Wy? :)

Ps2. Pamietajcie ze zycie to nie bajka. Plytkie proste ale prawdziwie. Aha i w zyciu piekne sa tylko chwile :>

fil.IP

665

Od: 2002-04-29

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 17:42:22

Cytat z posta - autor: Gemi
>
> ...
>
>
> Podsumowujac
>
>
> Wszystko zalezy od Was. I najlepiej zaczac zabawe w zycie jeszcze na studiach lapiac doswiadczenie w zawodzie ktory chcieli byscie uprawiac gdzie sie tylko da. Pracodawcy nie interesuje to gdzie sie uczyles i jakie wyroznienia dostales. Liczy sie tylko doswiadczenie. Oczywiscie ze przychylniejszym okiem patrza na tych co ukonczyli dobre szkoly, ale jak beda miec super magistra bez doswiadczenia i jakiegos szarego inzyniera z stazem 2 letnim to zawsze wybiora tego szaraka. Liczy sie czas, a biorac absolwenta zawsze musza wiecej czasu poswiecic na wdrozenie niz zatrudniajac kogos z doswiadczeniem.
>
>
> ...
>

dobrze gada. tylko kto tak powaznie mysli o takich rzeczach podczas studiow? mysle, ze to jakies pojedyncze procenty.

...suck my disc

...!

O]]]satan

11127

Od: 2004-09-03

Ranga: Rail Master

Dodano dnia: 2008-06-26 19:24:40

nie mam planow ;d gdzie mnie wiatr poniesie tam lece. zero oczekiwan, zero rozczarowan, kazdy dzien jest niespodzianka ;d

I AM THE GRAVES OF THE 80's

I AM THE RISEN DEAD

DESTROY THEIR MODERN METAL

AND BANG YOUR FUCKING HEAD

UH!

yac

4823

Od: 2003-03-08

Ranga: BFG Fragger

Dodano dnia: 2008-06-26 20:23:41

duf spasuj z tym tematem jeśli Cie przerasta, a przede wszystkim daruj sobie uszczypliwe i chamowate odpowiedzi do innych użytkowników i NIE OCENIAJ czy ich życie jest ciekawe/nudne bo nie masz do tego prawa i podejrzwam nie znasz ich osobiście  - takie posty będę usuwał (gosh!). Widzę, że na siłę próbujesz tutaj dodawać swoje 3 grosze co parę godzin, zarzucasz innym bełkot, brak "luzu", długie posty, w momencie kiedy sam nie potrafisz powiedzieć nic konkretnego ani zbytnio mądrego - jesli chcesz się wdać ze mną w dyskusje albo mi nawrzucać za to, że ośmieliłem sie zwrocic Ci uwage to zapraszam na ORG-Komunikator, ale w tym temacie nie rób syfu, który notabene od 1 posta zacząłeś tu urządzać proponujac mi cudowne rozwiazanie pojscia na dziwki.

Gdzie jest zwątpienie, tam jest wolność.

enjoy

4280

Od: 2003-01-29

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-26 20:42:45

Ogolnie rzecz biorac w tym temacie yac odkryles ameryke pt 'to nie jest kraj dla mlodych ludzi' :'(

Cytat z posta - autor: Gemi
>
> Oczywiscie marzeniem jest wlasny interes w obojetnie jakiej formie, dzieki ktoremu mial bym nienormowane godziny pracy i to ile zarobie zalezalo by od mojego wkladu.
>
>
> hoho w teorii to fajnie wyglada, ale czesto bywa tak, ze jak masz swoj wlasny interes i sam jestes swoim szefem to zap******* jeszcze wiecej niz te szczury korporacyjne zeby sie utrzymac na powierzchni morza podatkow...dopiero jak ci sie uda przetrwac i rozwinac dzialalnosc (ponad polowa prywatnych firm pada przed ulpywem roku razem z ciezko uciulaną kasiorka wlozona w wystartowanie), zatrudnic pare osob zeby robily za ciebie (tutaj zapomnij o fajnych samotnych laskach bo przy pierwszej okazji zajda w ciaze, bedziesz musial zatrudnic kogos innego i twoja cienko przedaca firemka pojdzie na dno) to sie robi nieco fajniej, tylko ze wtedy moze sie okazac, ze jestes juz za stary i nic ci sie nie chce ;) wreszcie cie stac na porsche, tylko z jakiegos powodu ludzie pokazuja cie palcami i kiwaja glowami, ze masz kryzys wieku sredniego i kupiles sobie penisa :)
>
>
>
> ---------------
>
> ogolnie jest mniej wiecej tak jak fil.IP napisal, czyli h00jowo :) nie zgodze sie chyba tylko z tym o nauczycielach - niby masz niewiele godzin tygodniowo w szkole, ale sporo jest roboty w domu - trzeba sie przygotowywac do lekcji, sprawdzac jakies wypociny uczniow itp a jak chcesz zyc jak czlowiek to musisz zapierniczac z korkami po godzinach
>
>
>
> nie ma watpliwosci ze lepiej jest skonczyc dobra uczelnie niz slaba, ale jak ktos tam pisal nie jest to najwazniejsze - wystarczy spojzec do ogloszeń w necie - nigdzie nie ma ze 'zatrudnie absolwenta prestizowej uczelni, po renomowanym kierunku', czesto wymagane jest tylko srednie wyksztalcenie i konkretne umiejetnosci (+5 lat na podobnym stanowisku ;s)...problem jest tylko taki w tym kraju, ze absolwentow wyzszych uczelni jest w h00y i jeszcze troche, a dobrze platnej roboty tylko troche, wiec rozchodzi sie ona wylacznie po znajomych znajomkach i rodzinie...reszta moze liczyc na 2k...

Better to die for something, than live for nothing.
I was in the wrong place

quakelive.plfoo-clan

r3v.DOOMer

12696

Od: 2005-05-03

Ranga: BFG Fragger

Dodano dnia: 2008-06-27 18:03:36

"Panowie, spytam wprost - czy zapierdalacie?"

Tak, zdarzają się całe weekendy albo maratony po kilkanaście godzin:/

"(...)czy jesteście zadowoleni z pieniędzy jakie dostajecie?"

Nie. Chociaż utrzymuję się sam, to na rodzinę mnie nie stać.

"(...)czy macie ochotę rzucić to co macie w piździec i zmienić coś w swoim życiu - miejsce zamieszania, nawyki, pracę, znajomych czy cokolwiek innego. Ci z większym stażem może mogliby powiedzieć jak na przestrzeni paru lat rutyna zmieniła (bądź nie zmieniła) ich życia."

I tak i nie. Tak, i dlatego zacząłem szukać innej, lepszej pracy, w której będę się bardziej rozwijał i która pozwoli mi na plany bardziej odległe niż tylko rok. Nie, ponieważ jestem już zmęczony ciągłymi zmianami, przeprowadzkami i brakiem stabilizacji. Nauczony doświadczeniem jestem zbyt asekuracyjny, aby wyjść z firmy i już nie wracać, albo jechać z jednym plecakiem do obcego miasta w nadziei, że coś mi się tam uda.

"(...)8 godzin pracy codziennie(...)"

Optymista:P

PeterSchiff

Bodzio

Od: 2003-08-31

Ranga: Quad Damager

Dodano dnia: 2008-06-28 11:36:20

Trzeba isc na studia, po ktorych "oni ciebie szukają, a nie ty ich", co tez zamierzam zrobic (na dniach sie dowiem o wynikach z matury; powinno byc wporzo :P)

Mam podobny plan na przyszlosc jak yac:
> Moim planem jako 22 latka to być zarówno bogatym jak i niezależnym finansowo - pracować kilka godzin w tygodniu robiąc coś co lubię i umiem. Jeśli miałbym dziś zacząć się sam utrzymywać to nie wyobrażam sobie przychodów mniejszych niż 3k zł miesięcznie.
>
I uwazam, ze to wcale nie jest takie niemozliwe do zrealizowania. Wlasny pomysl na biznes, cos unikatowego. Dobrym przykladem jest nasza-klapa. Takich pomyslow jest mnostwo, ale trzeba znalesc ten, w ktorym damy sobie rade i ktory przyniesie nam zarowno stabilnosc finansowa, jak i radosc z wykonywania pracy.

mises.org / marksdailyapple.com

enjoy

4280

Od: 2003-01-29

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-28 13:19:59

mj widze optymista - moze i jest mnostwo takich unikatowych rzeczy, ale sproboj cos wymyslic ;s

latwiej juz jest w totka trafic niz dokonac czegos na miare przykladowej naszej-szkapy
PS mj idz na studia medyczne, podobno lekarzy szukaja ;f hmmm kogo tam jeszcze szukaja...nauczycieli, policjantow, zolnierzy...ksiezy :o - co jest dziwne bo to zajebista fucha - co prawda trzeba regularnie ciagac druta roznym biskupom - inaczej ześlą cie na jakąs wioche zapadłą gdzie bedziesz dostawal na tace jajka ;f..ale coz poradzic - takie czasy nastaly ze zamiast do seminariow to na parady chodzą :F

Better to die for something, than live for nothing.
I was in the wrong place

quakelive.plfoo-clan

Fabian

Gravatar

Od: 2004-04-17

Ranga: Quad Damager

Dodano dnia: 2008-06-28 14:06:28

glownie szukaja technikow, inzynierow etc.

Mav_8217

3846

Od: 2003-01-06

Ranga: Quad Damager

Dodano dnia: 2008-06-28 15:22:01

egzakli
medycyna, choć ciężka, na dzień dzisiejszy jest gwarantem zarówno kosmicznych zarobków, jak i nawału pracy

4lko

9081

Od: 2004-01-24

Ranga: Quad Damager

Dodano dnia: 2008-06-29 12:49:58

A wiecie, ze ja naprawde sie tym nie przejmuje ? Nie widze siebie jako czlowieka planujacego swoje zycie odtad-dotad. Co ma byc to bedzie. A jak sie czlowiek uprze to i tak jest w stanie zrobic tak, zeby miec godziwe pieniadze.

Whaddya mean I ain't kind ? Just not your kind.

Our 'hit'? This is our 'hit'. This next song's our 'hit'. You won't hear this next song anywhere but in your goddamned car, at home, or on this fucking stage, and that's the way it should be.

yac

4823

Od: 2003-03-08

Ranga: BFG Fragger

Dodano dnia: 2008-06-29 19:10:51

To, że szukają techników, inżynierów wcale nie znaczy że są z tego kokosy. Widzę po absolwentach politechniki u siebie. nie mówiąc już o doktorach-laborantach, którzy za prowadzenie zajęć dostają tak marne grosze, że każdy z nich jeździ do pracy autobusem od 4-5 lat. Jeśli chodzi o medycynę to prawda - ciężka praca, chyba najtrudniejszy kierunek studiów wyższych, ale wynagradzana finansowo w pełnej mierze.
Mj - zdradź mi jakie to studia, że po nich pukają do Twoich drzwi? :)

Gdzie jest zwątpienie, tam jest wolność.

fil.IP

665

Od: 2002-04-29

Ranga: Newbie

Dodano dnia: 2008-06-29 22:11:14

a ja widze przyszlosc w "informatyce samochodowej". prawie codziennie mijam zaklad "elektronika samochodowa" i codziennie jest tam kolejka superowych nowoczesnych aut. i tak sobie mysle, ze podlacaja auto do kompa i maja wszystko jak na dłoni. wyspecjalizowac sie w takim czyms i kasa leci bo elektroniki w samochodach jest przeciez coraz wiecej.

...suck my disc

...!