TikiDomain przygotowało nam kolejną porcję rozrywki. W nasze łapki dostaliśmy nową mapkę dONKEY'a - "Pink and Curly". Cokolwiek sobie teraz myślicie, pewnie macie rację. Nazwa zdradza to, czego możemy się spodziewać po wyglądzie i wcale nie musicie rzucać okiem na screenki, bo wiecie co się święci.


Pink and Curly by dONKEY (2 mb)
Pierwsze co się rzuca w oczy po odpaleniu levelu to oczywiście kolor. Otacza nas z każdej strony, wszechobecny, cukierkowany kolor różowy. Czy wygląda to źle? Nie, nie wygląda, można się nawet skusić o stwierdzenie, że ma to pewien styl. Nie pasuje to w sumie to gry pokroju Q3, ba!, niektórzy mogą to nazwać kiczem, ale mi wygląd przypadł do gustu. Ma on oczywiście w przypadku grywalnej mapki rolę drugoplanową, ale tutaj ratuje troszkę level przed upadkiem z wysokości. Grywalność to sprawa priorytetowa, więc zagrajmy. Pojawiamy się na mapie i automatycznie w nasze łapki trafia RailGun. Na mapce nie ma innych "łamigłówek", więc starajmy się ćwiczyć skilla w tym "instagibie na siłę". Niestety, według mnie, był to jeden z błędów, jakie popełnił autor. Nie wszyscy lubią grę tylko na raile. Druga kwestia to projekt. Mała, wysokością nadrabiająca ciasnotę mapka, z symetrycznym układem półek nie przekonuje mnie. Gra się kiepsko, do tego (kolejny błąd autora, zwłaszcza, że mapka jest nastawiona na grę jeden na jednego) należy uważać, aby nie spaść w mgłę na dole i nie zaliczyć przez to fraga w plecy. Podsumowując, mapka nie najlepsza. Można by z niej zrobić dobry, grywalny level, ale dONKEY musiał to udziwnić. A na koniec jeszcze ciekawostka - "Pink and Curly" otrzymało w serwisie TikiDomain najwyższą notę - 5/5 gibów. Chyba nie powinienem tego komentować, gdyż już się przyzwyczaiłem do "ochów i achów" w tak wielu recenzjach, tak miernych map. Decyzja leży po Waszej stronie.