eng napisał:
Cytat z posta - autor: yac
Również polecam Zeitgeist, pierwsza część zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Spora dawka uświadamiającej wiedzy. Chociaż niektórzy pewnie wyskoczą z tekstem, że szatan działa na różne sposoby :DCo do narzekania wyborców Mav - każdy może narzekać, na tym polega demokracja. Niezależnie od tego, czy się głosuje i na kogo się głosuje. Ja w sumie nie narzekam, bo polityka w tym kraju nie jest warta funta kłaków.
Wlasnie tu sie mylisz.
Nie kazdy moze narzekac, na pewno nie ten co nie poszedl na wybory. Z jakiej racji?
Niech lepiej siedza cicho Ci, ktorym sie nie chce tylka ruszyc i zaglosowac.
To nie jest demokracja w takim razie. To zabijanie demokracji. Ja jestem za wprowadzeniem obowiazkowego glosowa jak w niektorych panstwach czlonkowskich Unii. Na pewno nie bylo by problemow z frekwencja.
Zreszta juz o tym pisalismy kiedys w komentarzach na wortalu :}
Ja np nie oddam glosu na cholote. Prawdopodobnie zaglosuje w wyborach do Sejmu i Senatu na dwoch ludzi z Lidu. POw moim okregu nie planuje wystawiac czlowieka, na ktorego mozna bylo by z czystym sumieniem zaglosowac. Choc bardziej odpowiada mi program PO to jedna bede obstawal przy swoim.
Tak czy inaczej. Gorzej juz byc nie moze. Tylko nie chcialbym aby kretyni znowu dostali sie do koryta i mieli w dupie np pielegniarki stukajace w butelki albo wprowadzali obowiazkowy podatek do skladki OC na ofiary wypadkow.
Dlaczego od razu kolerujesz brak obecności na wyborach lenistwem i obojętnością? Napisałem wcześniej w tym temacie, dlaczego nie głosuje. Nie dlatego, że nie chce mi się iść na wybory wrzucić karteczki, równie dobrze nie zrobiłbym tego przez internet, gdyby to trwało 5 minut. Dlaczego? Posty wczesniejsze, nie ma sie co powtarzać. A gdyby wybory były obowiązkowe i nakładano jakieś sankcję za nieobecność to bym poszedł - i wrzuciłbym pustą kartkę. Dla mnie cała polska scena polityczna jest żałosnsa i prymitywna, a spowodowane jest to tępotą narodu polskiego. Łatwo manipulować motłochem, ludzie oczytani i uświadomieni w technikach i trickach medialnych stanowią malutką garstkę w społeczeństwie, która nie jest w stanie konkurować chociażby z elektoratem wiejskim, gdzie połowa osób ledwo umie czytać.
Ja po prostu nie chcę brać udziału w wybieraniu mniejszego zła, jest to mój wybór w demokratycznym kraju i wciąż mam prawo być niezadowolony, bo na tym wlasnie polega demokracja. Na tym, że można - a nie trzeba. Dopóki ludzi będą debilami, dopóty nie zobaczymy kandydatów naprawdę mogących coś w tym kraju zmienić. Bo do kogo oni mają mówić?


