@#$%. To tylko moja subiektywna opinia, tak to prawda że śmieszy mnie w @#$% ta cała ideologia, te całe zacofanie, ta cała otoczka zła i pana szatana, ale instrumentalnie, odpowiada mi wiele kawałków, lubię totalną napierdalane, ale do czasu aż wchodzi wokal. Nie odpowiada mi on, ale to już inna kwestia. To że wolę ozzego, halforda, dio, czy nawet kinga D nie jest aż tak istotne, bo np kurewsko lubię Death itp. Nie wiem co za pierdoła wymyśliła hasło, że "muzyka ma łączyć a nie dzielić". Ale za chuja w tym prawdy. Jak mam się dogadać z człowiekiem preferującym techno? No niby mogę to zrobić, ale jeśli wchodzimy na taki a nie inny temat, to wszystko jest ok, dopóki mi nie stwierdza prosto w oczy że "to jest muzyka" FACEPALM.
I tak, wiem o tym że jestem skrajnie nietolerancyjnym człowiekiem, wole nienawidzić każdego skurwiela co wchodzi mi w drogę etc etc.
Nie rozumiem bycia 'ograniczonym' muzycznie i napinania się z tego powodu.
Jeśli czegoś nie rozumiesz, to nie wiem czy wiesz, ale jest to jedna z oznak bycia ograniczonym. Metal, to nie jest tylko muzyka. To styl bycia, pewna ideologia, to coś co się w jakiś sposób czuje, i generalnie, jestem zadowolony, że nie każdy tak uważa, bo to sprawia, że jest to wyjątkowe i trafia do wybranych. Nie zamierzam być "otwarty" i krzyczeć "jaaaa zajebiście, black sabbath zaczyna grać rap, albo techno!, tak to jest @#$% zajebiste, jestem tak otwarty, ściągnę se prawdziwy zajebisty rock jak Hanah montana (czy jak to ścierwo się pisze, nevermind). To nie jest to samo co @#$% muzyka pop, wykreowana dla mass, dla czegoś co jest tak denne że trafia do każdego, że jest puste, że ni to wadzi, ni porusza. Tworzone przez gwiazdki bez kszty ciężkiej pracy i umiejętności. Jak rhiana wchodząca do studia, mówiąca " umbrella", jakiś jęczący wieśniak jak by ktoś mu odbyt kutasem masował i tak powstał hit. Jaki hit? Sezonu, bo kawałek jest tak zajebisty, że za 3-4 lata ludzie o nim zapomną i @#$% wie co to było. To nie jest muzyka, która może sobie pozwolić na to co zrobiła (fakt, że to inny gatunek, ale lekko zbliżony) Chylińska. Zamienić prawdziwych wieloletnich fanów na idiotycznych "sezonowców", bo przypomnieć o sobie i się zareklamować, to jest płytkie. To nie jest kwestia otwartości, ale oddania. To jest ścisłe i wąskie grono odbiorców, i właściwie większość z nich, nie słucha w domu techno lub rapu. Dla mnie to nie jest otwarcie, słuchać muzyki bez wyrazu, bez przekazu. To jest ograniczenie, i to jest ta cała różnica...